lipiec 4th, 2008 przez GefallenEngel
Powoli robi sie spokojnie. Wstajemy, kladziemy sie, jestesmy dla siebie mili. Zwykle rzeczy jednak potrafia cieszyc. Dzis kupowalismy warzywa, robilismy zakupy. On nie pozwolil mi niesc reklamowek, nawet jednej - „bo sa za ciezkie” - powiedzial. On sie stara, a ja jak kretynka wsciekalam sie o jego kolezanki. To tylko kolezanki, to do mnie wraca zawsze, to kolo mnie zasypia wieczorem i budzi sie rano… . Tak, tak, tak, ja wiem wszystko, zazdrosc potrafi byc chora. Papierosy mi obrzydly, kawa tez, to jest powazny problem, czuje niesmak samej siebie. Moze nie jestem jak z filmu z Iggym Popem o piciu kawy. Szkoda. Lubie kawe dlatego tak cierpie. Cala noc padal deszcz, powietrze jest ostre i nie da sie nawet chwile posiedziec na balkonie bez bluzy czy swetra. Nic logicznego i skladnego nie dzieje sie w mojej glowie. Ja siedze tu, on tam. Pewnie zwroci na mnie uwage jak pojde wziac prysznic. Wiem, on rozmawia. Wiem to dobrze ale chce zeby mnie przytulil i poglaskal, zebym spokojnie zasnela jak wczoraj. Zapalam papierosa i nadal siedze. Stan ducha - bez zmian. Stan ciala - z zawartoscia 1/2 butelki piwa o smaku pomaranczowym. Teraz mam gdzies kalorie. Bede sie uzalala rano.

